AHA, BHA, PHA: czym różnią się kwasy w peelingach chemicznych?

0
24
Rate this post

Z tego artykuły dowiesz się:

Kwasy AHA, BHA, PHA – czym właściwie są i skąd się biorą?

Kwasy stosowane w peelingach chemicznych – AHA, BHA i PHA – należą do grupy tak zwanych kwasów hydroksylowych. Mają zbliżoną budowę chemiczną (wspólnym mianownikiem jest obecność grupy hydroksylowej –OH przy szkielecie kwasowym), ale zachowują się na skórze zupełnie inaczej. To właśnie różnice w rozpuszczalności, wielkości cząsteczki i powinowactwie do sebum sprawiają, że jedne kwasy lepiej sprawdzą się przy trądziku, a inne przy cerze wrażliwej czy naczynkowej.

Najprościej ująć to tak:

  • AHA – kwasy alfa-hydroksylowe, rozpuszczalne w wodzie, działają głównie na powierzchni naskórka, silnie wygładzają i rozjaśniają.
  • BHA – kwasy beta-hydroksylowe, lipofilowe (rozpuszczalne w tłuszczach), wnikają w pory, świetne przy zaskórnikach i trądziku.
  • PHA – kwasy poli-hydroksylowe, o dużych cząsteczkach, najłagodniejsze, również nawilżające i antyoksydacyjne.

Rodzaj kwasu w peelingu chemicznym ma kluczowe znaczenie dla efektów i ryzyka podrażnienia. Ten sam procent AHA i BHA to nie jest to samo „stężenie agresywności”. Zrozumienie różnic między AHA, BHA i PHA pozwala dobrać produkt tak, by realnie poprawiał stan skóry, zamiast fundować jej przewlekłe podrażnienie.

Kwasy AHA – działanie, rodzaje i zastosowanie w peelingach chemicznych

Czym są kwasy AHA i jak działają na skórę?

Kwasy AHA (alfa-hydroksykwasy) to substancje rozpuszczalne w wodzie, które działają głównie na powierzchni naskórka. Ich mechanizm polega przede wszystkim na rozluźnianiu połączeń między korneocytami (martwymi komórkami naskórka) w warstwie rogowej. Nie „rozpuszczają” skóry, jak czasem się to przedstawia, tylko ułatwiają prawidłowe złuszczanie.

Najważniejsze efekty kwasów AHA w peelingach chemicznych:

  • przyspieszenie odnowy naskórka i wygładzenie jego powierzchni,
  • rozjaśnienie przebarwień posłonecznych i pozapalnych,
  • poprawa nawilżenia (niektóre AHA działają jak humektanty),
  • delikatne pobudzenie syntezy kolagenu przy dłuższym stosowaniu,
  • spłycenie drobnych zmarszczek i poprawa jednolitości kolorytu.

Kwasy AHA są bardziej „powierzchowne” niż BHA – mają mniejsze powinowactwo do sebum, za to intensywnie oddziałują na najbardziej zewnętrzną warstwę naskórka. Dają efekt gładkości i „rozświetlenia”, ale przy cerach wrażliwych łatwo przegrzać temat i spowodować pieczenie, łuszczenie i zaburzenie bariery hydrolipidowej.

Najpopularniejsze rodzaje AHA i ich charakterystyka

W peelingach chemicznych spotyka się kilka głównych kwasów AHA. Różnią się wielkością cząsteczki, intensywnością działania i profilem korzyści.

  • Kwas glikolowy – najmniejsza cząsteczka, najsilniejsze działanie penetrujące. Bardzo skuteczny w wygładzaniu, rozjaśnianiu przebarwień i zmniejszaniu drobnych zmarszczek. Jednocześnie najbardziej drażniący spośród AHA, szczególnie przy wyższych stężeniach (powyżej 10% w kosmetykach domowych, profesjonalnie nawet 20–70%). Dla cer wrażliwych często zbyt mocny na start.
  • Kwas mlekowy – większa cząsteczka niż glikolowy, łagodniejsze, ale wciąż wyraźne działanie złuszczające. Jednocześnie jest naturalnym składnikiem NMF (Natural Moisturizing Factor), więc pomaga w nawilżeniu. Dobry wybór dla cer suchych, normalnych i odwodnionych, szczególnie w stężeniach 5–10%.
  • Kwas migdałowy – cząsteczka zdecydowanie większa, penetruje wolniej, dzięki czemu jest lepiej tolerowany przez cery wrażliwe i mieszane. Ma działanie antybakteryjne, dlatego często poleca się go przy trądziku, ale takim, w którym skóra jest jednocześnie cienka, skłonna do rumienia. Daje delikatne rozjaśnienie i wygładzenie.
  • Kwas jabłkowy, winowy, cytrynowy – często pełnią funkcję wspomagającą w mieszankach kwasów AHA, wpływając na profil działania, pH i dodatkowe właściwości (np. antyoksydacyjne, lekko ściągające).

Z punktu widzenia użytkownika najczęściej spotyka się glikolowy, mlekowy i migdałowy. Każdy z nich może być świetnym narzędziem, ale pod warunkiem dopasowania do rodzaju cery i częstotliwości stosowania.

Dla jakich cer przeznaczone są peelingi z AHA?

Peelingi z kwasami AHA sprawdzają się szczególnie przy:

  • cerze suchej i odwodnionej – kwas mlekowy i mieszanki AHA w niższych stężeniach poprawiają nawilżenie, wygładzają łuszczącą się powierzchnię,
  • cerze dojrzałej – AHA poprawiają teksturę, rozjaśniają plamy posłoneczne, zmiękczają drobne zmarszczki,
  • cerze z przebarwieniami – regularne stosowanie AHA przyspiesza wymianę komórek i rozjaśnia nierówny koloryt,
  • cerze normalnej i mieszanej, która potrzebuje wygładzenia i odświeżenia.

Kwasy AHA mogą być jednak problematyczne u osób z aktywną, silną trądzikową cerą tłustą (często lepiej zareaguje na BHA) oraz u tych, którzy mają bardzo wrażliwą, naczynkową skórę – zwłaszcza w wysokich stężeniach i przy częstym stosowaniu.

Bezpieczeństwo stosowania AHA w domu

Domowe peelingi chemiczne z kwasami AHA zazwyczaj mają stężenia w okolicach 5–15%, choć dostępne są też produkty mocniejsze. Przy ich stosowaniu znaczenie mają trzy elementy:

  1. Stężenie kwasu – im wyższe, tym intensywniejszy i bardziej ryzykowny efekt. Dla początkujących zwykle optymalne są okolice 5–10% AHA.
  2. pH produktu – im niższe (bardziej kwaśne), tym silniejsze odczucie pieczenia i potencjał złuszczający. Dobrze zaprojektowany kosmetyk ma pH tak dobrane, by łączyć skuteczność z bezpieczeństwem.
  3. Czas kontaktu z cerą – peelingi zmywalne (np. 5–10 minut na skórze) działają intensywniej niż sera typu „leave-on” używane bez spłukiwania, nawet przy podobnym stężeniu.

Samodzielne eksperymenty z wysokimi stężeniami AHA (np. powyżej 20% w domowych mieszaninach) bez wiedzy o pH i właściwej neutralizacji to prosty przepis na uszkodzenie bariery naskórkowej, pieczenie i długotrwały rumień. Zawsze bezpieczniej zacząć od gotowego produktu o znanej formule i stopniowo obserwować reakcję skóry.

Kwasy BHA – głębsze oczyszczanie porów i wsparcie w trądziku

Czym są kwasy BHA i dlaczego działają inaczej niż AHA?

Kwasy BHA (beta-hydroksykwasy) różnią się od AHA przede wszystkim tym, że są lipofilowe, czyli lepiej rozpuszczają się w tłuszczach niż w wodzie. Ten pozornie drobny szczegół diametralnie zmienia sposób działania na skórze: BHA są w stanie wnikać w mieszek włosowo-łojowy, gdzie gromadzi się sebum, zrogowaciałe komórki naskórka i bakterie.

Najczęściej stosowanym kwasem BHA w kosmetyce jest kwas salicylowy. W praktyce, gdy ktoś mówi o „peelingu z BHA”, prawie zawsze chodzi właśnie o salicylowy (lub jego pochodne, np. ester LHA w niektórych markach dermokosmetycznych).

Może zainteresuję cię też:  Kosmetyki do skóry atopowej – specjalistyczna chemia

Główne efekty działania BHA:

  • dogłębne oczyszczanie porów i rozpuszczanie czopów łojowo-rogowych,
  • zmniejszenie liczby zaskórników otwartych (czarne kropki) i zamkniętych,
  • działanie przeciwzapalne i łagodzące zaczerwienienia przy trądziku,
  • delikatne wygładzenie powierzchni naskórka (choć mniej spektakularne niż w przypadku AHA).

BHA są zatem skierowane przede wszystkim do skór tłustych, mieszanych i skłonnych do zapychania. Działają nie tylko na powierzchnię, ale także w głębi mieszka włosowego, gdzie często zaczyna się stan zapalny.

Kwas salicylowy – właściwości, które decydują o skuteczności

Salicylowy to kwas aromatyczny (z pierścieniem benzenowym), co odróżnia go od większości małych, alifatycznych AHA. Ma też specyficzne właściwości biologiczne, które są bardzo pożądane w pielęgnacji cer problematycznych:

  • keratolityczne – pomaga w rozluźnianiu i usuwaniu zrogowaciałych komórek wewnątrz porów,
  • komedolityczne – z czasem redukuje liczbę zaskórników,
  • przeciwzapalne – jest chemicznie spokrewniony z pochodnymi aspiryny (kwas acetylosalicylowy), dlatego łagodzi rumień i uczucie „gorącej” skóry przy trądziku,
  • antybakteryjne w umiarkowanym stopniu – ogranicza rozwój bakterii związanych z trądzikiem.

Dzięki tym właściwościom kwas salicylowy sprawdza się zarówno w codziennej pielęgnacji trądziku (w niższych stężeniach, np. 1–2% w tonikach, serach), jak i w profesjonalnych peelingach chemicznych (wyższe stężenia, często w połączeniu z innymi kwasami).

Dla kogo BHA będą najlepszym wyborem?

Po peelingi chemiczne z BHA najczęściej sięgają osoby, które zmagają się z:

  • trądzikiem z zaskórnikami – szczególnie, gdy na pierwszy plan wychodzą czarne kropki na nosie, brodzie, czole,
  • trądzikiem grudkowo-krostkowym – z licznymi drobnymi zmianami zapalnymi,
  • nadmiernym przetłuszczaniem – BHA pomagają regulować rogowacenie w obrębie mieszków, co pośrednio zmniejsza skłonność do powstawania „czopów”,
  • rozszerzonymi porami – skóra staje się wizualnie gładsza, gdy pory nie są zapchane.

Przy cerach suchych i bardzo wrażliwych salicylowy może się okazać za mocny, szczególnie w wyższych stężeniach lub gdy jest używany zbyt często. Wyjątkiem bywa skóra sucha, ale jednocześnie mocno zaskórnikowa – wówczas ostrożne, punktowe stosowanie BHA może przynieść dużą poprawę.

Bezpieczeństwo i ograniczenia stosowania BHA

Kwasy BHA w kosmetykach są regulowane nieco inaczej niż AHA, głównie ze względu na potencjalne działania uboczne przy wysokich stężeniach i niskim pH. W typowych produktach do codziennej pielęgnacji (toniki, sera, kremy) stężenie salicylowego waha się najczęściej między 0,5 a 2%.

Przy BHA szczególnie ważne jest:

  • unikanie łączenia z innymi silnymi substancjami drażniącymi (retinoidy, mocne AHA, benzoiloperoksyd) bez konsultacji z kosmetologiem lub dermatologiem,
  • ostrożność u osób z alergią na salicylany lub przyjmujących doustne leki z tej grupy (w razie wątpliwości – konsultacja lekarza),
  • umiarkowana częstotliwość – większość cer dobrze toleruje BHA stosowane 2–4 razy w tygodniu, ale codzienne użycie u wrażliwszych osób może prowadzić do przesuszenia i podrażnienia.

Porównując AHA i BHA pod kątem bezpieczeństwa domowego stosowania, salicylowy bywa bardziej przewidywalny u skór tłustych, ale jednocześnie łatwiej przesuszyć nim cerę suchą lub cienką, jeśli zignoruje się sygnały ostrzegawcze (ściągnięcie, łuszczenie, palący rumień).

Kwasy PHA – najłagodniejsza grupa kwasów w peelingach chemicznych

Co wyróżnia PHA spośród AHA i BHA?

Kwasy PHA (poli-hydroksykwasy) to kolejna generacja kwasów stosowanych w kosmetyce. Chemicznie można je uznać za „spokrewnione” z AHA, ale ich cząsteczki są znacznie większe i zawierają więcej grup hydroksylowych. Przekłada się to na wolniejszą penetrację w głąb naskórka, a więc na większą łagodność działania.

Najpopularniejsze kwasy PHA i ich działanie

W kosmetykach spotyka się głównie trzy poli-hydroksykwasy:

  • kwas glukonolaktonowy – bardzo łagodny, często stosowany w dermokosmetykach dla skór wrażliwych i naczynkowych,
  • kwas laktobionowy – powstaje z połączenia kwasu glukonowego i cukru (laktozy), dodatkowo działa silnie nawilżająco i antyoksydacyjnie,
  • kwas maltobionowy – mniej popularny, ale również łączy działanie złuszczające z ochroną przed wolnymi rodnikami.

PHA działają nie tylko na poziomie eksfoliacji. Dzięki licznym grupom hydroksylowym skutecznie wiążą wodę w naskórku, co jest szczególnie korzystne przy cerach suchych, ściągniętych, po kuracjach dermatologicznych. Dodatkowo wykazują właściwości antyoksydacyjne, wspierając skórę w ochronie przed stresem oksydacyjnym i przyspieszonym starzeniem.

Efekty stosowania PHA w pielęgnacji

Przy regularnym użyciu PHA można zauważyć:

  • delikatne, ale stopniowe wygładzenie szorstkiej powierzchni skóry,
  • poprawę nawilżenia – skóra mniej się łuszczy, jest miększa w dotyku,
  • zmniejszenie uczucia ściągnięcia po myciu,
  • łagodniejszy przebieg stanów zapalnych i rumienia u cer reaktywnych,
  • subtelne rozjaśnienie przebarwień (choć wolniejsze niż przy mocnych AHA).

W praktyce glukonolakton czy laktobionowy często stosuje się jako pierwszy kwas u osób, które dotąd bały się peelingów chemicznych lub mają historię podrażnień po AHA/BHA. Dobrze sprawdzają się także w okresach, gdy bariera jest osłabiona (np. po kuracji izotretynoiną, retinoidami, zabiegach inwazyjnych – oczywiście po akceptacji lekarza).

Dla kogo PHA będą najlepszym wyborem?

Po kwasy PHA chętnie sięgają osoby z cerą:

  • wrażliwą, reaktywną – skłonną do pieczenia, szczypania i silnego rumienia po typowych „mocniejszych” kwasach,
  • naczynkową i z trądzikiem różowatym (w remisji) – PHA w odpowiednio dobranych formułach mogą delikatnie wygładzić skórę, nie nasilając teleangiektazji,
  • suchą i odwodnioną – gdy potrzeba połączyć lekkie złuszczenie z intensywnym nawilżeniem,
  • po zabiegach estetycznych – jako etap późniejszy rekonwalescencji, po uzyskaniu zgody specjalisty.

Dla cer typowo tłustych, mocno zaskórnikowych, same PHA bywają zbyt subtelne – wówczas lepiej sprawdzają się mieszanki (np. PHA + niskie stężenie BHA) dobrane indywidualnie. U części osób z trądzikiem pospolitym PHA pełnią funkcję terapii wspierającej pomiędzy mocniejszymi kuracjami.

Bezpieczeństwo i praktyka stosowania PHA

Poli-hydroksykwasy rzadziej powodują agresywne podrażnienia, ale nie są całkowicie obojętne. Przy nieumiejętnym łączeniu ich z innymi silnymi składnikami (np. wysokimi stężeniami retinolu, kwasów AHA) mogą nasilić suchość i pieczenie.

W codziennej pielęgnacji najczęściej spotyka się:

  • toniki, esencje i sera z 3–10% PHA,
  • kremy „na noc” z dodatkiem glukonolaktonu lub laktobionowego,
  • maski-peelingi zmywalne, stosowane raz–dwa razy w tygodniu.

U większości osób bezpieczne jest używanie PHA co 1–2 dzień, czasem nawet codziennie, jeśli formuła jest dobrze zrównoważona składnikami kojącymi i odbudowującymi barierę (np. ceramidy, skwalan, cholesterole). Przy pierwszym kontakcie rozsądnie jest zacząć od krótszego kontaktu z cerą – np. nałożyć produkt na 10–15 minut i zmyć, zanim zacznie być stosowany jako typowe serum „leave-on”.

Kobieta w relaksującej kąpieli szczotkuje ciało dla pielęgnacji skóry
Źródło: Pexels | Autor: RDNE Stock project

Różnice między AHA, BHA i PHA w praktyce

Głębokość działania i szybkość efektu

Patrząc na te trzy grupy kwasów pod kątem „siły uderzeniowej” i szybkości widocznego efektu, można ułożyć je w prostą oś:

  • AHA – najszybszy efekt wygładzenia i rozjaśnienia powierzchni, ale też największe ryzyko przejściowego podrażnienia przy zbyt intensywnym stosowaniu.
  • BHA – mniej spektakularne wygładzenie „na pierwszy rzut oka”, za to głębsze działanie w porach, co przekłada się na zmniejszenie zaskórników.
  • PHA – najwolniejsze, ale najbardziej komfortowe działanie, cera poprawia się krok po kroku, bez wyraźnych faz łuszczenia.

Osoba, która szykuje skórę na ważne wyjście i ma problemy z szarą, zgrubiałą cerą, częściej sięgnie po delikatny AHA w niskim stężeniu (np. mlekowy 5%). Z kolei ktoś z uporczywymi zaskórnikami i drobnymi krostkami będzie bardziej zadowolony z regularnego BHA. Przy cerze po przejściach (podrażnionej, z naruszoną barierą) zwykle lepiej zacząć od PHA.

Ryzyko podrażnień i „purgingu”

Gdy skóra reaguje zaczerwienieniem, kłuciem, łuszczeniem lub wysypem drobnych zmian po wprowadzeniu kwasów, pojawia się pytanie: czy to podrażnienie, czy tzw. purging (przyspieszone „oczyszczanie” skóry)?

Ogólnie:

  • AHA – częściej dają klasyczne podrażnienie bariery: rumień, pieczenie, widoczne łuszczenie. Zdarza się też wysyp, ale zwykle to skutek uszkodzonej bariery, a nie typowego „purgingu”.
  • BHA – mają większy potencjał do wywołania krótkotrwałego wysypu zmian trądzikowych, zwłaszcza przy cerach z licznymi „uśpionymi” mikrozaskórnikami.
  • PHA – zwykle nie powodują mocnego purgingu, bardziej delikatne „wyrównanie” tekstury, chyba że towarzyszy im agresywne łączenie z innymi aktywnymi składnikami.

Jeżeli pojawia się intensywne pieczenie, skóra jest wyraźnie cieplejsza, pojawiają się bolesne pęknięcia czy nadżerki, to sygnał, że kwas działa zbyt mocno. Wtedy przerwa, regeneracja bariery (emolienty, ceramidy, brak dodatkowych drażniących substancji) i ponowna ocena całej rutyny są ważniejsze niż „dociskanie” kuracji.

Wpływ na fotowrażliwość skóry

AHA, ze względu na swoje działanie złuszczające na powierzchni, zwiększają wrażliwość na UV. To nie tylko kwestia przebarwień, ale również szybszego starzenia i ryzyka uszkodzeń DNA. Przy regularnym użyciu AHA ochrona przeciwsłoneczna SPF 30–50 powinna być stałym elementem poranka.

Może zainteresuję cię też:  Oleje eteryczne – chemia zapachów i ich działanie

BHA i PHA również wpływają na odnowę naskórka, ale w praktyce ich potencjał fotouwrażniający bywa nieco mniejszy. Mimo to przy każdej kuracji kwasami sensowne jest traktowanie filtra jak codziennego „must have”, a nie dodatku na wakacje. Osoby, które pomijają SPF, często obserwują po kilku miesiącach nie tyle „upiększenie”, ile pojawienie się nowych, posłonecznych plam.

Jak dobrać rodzaj kwasu do typu cery i problemów?

Dobór kwasu przy cerze trądzikowej i tłustej

Przy wyraźnym trądziku i przetłuszczaniu się skóry zwykle najbardziej pomocne są:

  • BHA (kwas salicylowy) – jako baza kuracji, np. tonik/serum 1–2% stosowany co kilka dni,
  • AHA w niskim stężeniu – np. kwas migdałowy jako uzupełnienie, raz na tydzień–dwa, aby dodatkowo wygładzić powierzchnię i lekko rozjaśnić ślady po zmianach,
  • mieszanki BHA + PHA – dla cer, które łatwo przesuszyć, ale potrzebują pracy w porach.

Przykładowo: osoba z tłustą, mocno zaskórnikową skórą często dobrze reaguje na prosty schemat: wieczorem tonik z BHA 2–3 razy w tygodniu, w pozostałe dni łagodzące serum nawilżające bez kwasów. Dodatkowo, raz na 7–10 dni, delikatny peeling z AHA (migdałowy lub mlekowy) jako „reset” powierzchni.

Kwasy przy cerze suchej, odwodnionej, z łuszczeniem

Suche, napięte, łuszczące się skóry często instynktownie unikają kwasów, tymczasem właściwie dobrane formuły potrafią bardzo poprawić komfort:

  • PHA – jako pierwszy wybór, w esencjach i kremach, najlepiej w towarzystwie składników okluzyjnych (np. masła, oleje, skwalan),
  • AHA o działaniu nawilżającym, np. mlekowy – w niskich stężeniach, rzadziej, np. 1 raz w tygodniu w formie maski-peelingu,
  • unikanie samodzielnych wysokich stężeń i zbyt częstego stosowania, by nie doprowadzić do jeszcze większego przesuszenia.

Dobrym testem jest obserwacja: czy po kilku dniach od zastosowania kwasu skóra jest gładsza, ale nadal miękka i elastyczna, czy może staje się „papierowa”, zaczerwieniona i bardziej łuszcząca? Drugi scenariusz sygnalizuje, że bariera nie nadąża z regeneracją, a dawka lub częstotliwość są zbyt wysokie.

Kwasy a cery wrażliwe, naczynkowe i z trądzikiem różowatym

Przy cerach z silną nadreaktywnością i naczynkami priorytetem jest spokój bariery. Tu najlepiej sprawdzają się:

  • PHA (szczególnie laktobionowy) – stosowane powoli, od małych stężeń,
  • ewentualnie łagodniejsze AHA (mlekowy) w bardzo rozważnych dawkach i formułach „otulających”.

BHA w takich przypadkach wymagają dużej ostrożności. Punktowe stosowanie na pojedyncze zaskórniki bywa dopuszczalne, ale regularne smarowanie całej twarzy często kończy się silnym rumieniem. Przy trądziku różowatym decyzję o włączeniu jakichkolwiek kwasów warto zostawić dermatologowi prowadzącemu.

Jak łączyć AHA, BHA i PHA w jednej rutynie?

Proste schematy, które sprawdzają się w praktyce

Łączenie kilku rodzajów kwasów wymaga planu. Zamiast nakładać wszystko naraz, lepiej rozdzielić je w czasie:

  • AHA i BHA naprzemiennie – np. poniedziałek: AHA, czwartek: BHA; reszta dni bez kwasów, z naciskiem na regenerację.
  • PHA jako „tło” – delikatny tonik lub serum z PHA 2–3 razy w tygodniu, a raz na 7–10 dni mocniejszy zabieg z AHA lub BHA.
  • BHA punktowo, AHA/ PHA na całą twarz – popularne rozwiązanie przy cerach mieszanych z tłustą strefą T i normalnymi policzkami.

Ważna jest obserwacja: jeśli po kilku tygodniach wszystkie dni tygodnia są „zajęte” przez jakiś kwas lub inny silny aktywny składnik (retinoid, witamina C w wysokim stężeniu, niacynamid w dużej dawce), to sygnał, że rutyna zaczyna przypominać eksperyment chemiczny, a nie pielęgnację.

Czego unikać przy wielokwasowych kuracjach?

Przy stosowaniu różnych kwasów łatwo o kilka typowych pułapek:

  • pogoni za szybkim efektem – dokładanie kolejnych produktów „bo ten też ma dobre opinie”,
  • ignorowanie prostych objawów przeciążenia – szczypanie przy myciu wodą, nasilony rumień po każdym kremie, uczucie „gorąca” na twarzy,
  • brak równowagi między złuszczaniem a odbudową – zbyt mało składników łagodzących i odżywczych, zbyt dużo substancji „aktywnych”.

W razie wątpliwości bezpieczniejsza jest zasada: jeden produkt złuszczający (lub niewielka ich rotacja) + prosta, naprawcza baza pielęgnacji, niż kilka serum i masek „na raz”. Skóra lubi powtarzalność, nie ciągłą rewolucję.

Najczęstsze błędy przy stosowaniu peelingów chemicznych

Zbyt szybkie zwiększanie stężenia i częstotliwości

Ignorowanie sygnałów ostrzegawczych skóry

Skóra bardzo szybko pokazuje, że ma dość, ale te sygnały łatwo zbagatelizować, zwłaszcza gdy liczy się na „przeskoczenie” kilku etapów pielęgnacji. Typowe objawy przeciążenia kwasami to:

  • pieczenie i szczypanie przy myciu samą wodą lub delikatnym żelem,
  • uczucie ściągnięcia zaraz po osuszeniu twarzy ręcznikiem,
  • rumień, który utrzymuje się wiele godzin, nie tylko chwilę po aplikacji,
  • szorstkie „łuski” przy skrzydełkach nosa, na brodzie, w okolicach ust,
  • mikrorysy i pęknięcia przy uśmiechaniu się, zwłaszcza w kącikach ust.

Jeżeli pojawia się kilka z powyższych oznak jednocześnie, priorytetem staje się zatrzymanie wszystkich kwasów (oraz innych mocnych aktywów) i postawienie na prostą pielęgnację: łagodne oczyszczanie, krem regenerujący bez zapachu i regularne SPF. Dopiero po wyciszeniu skóry można myśleć o powrocie do słabszych stężeń, rzadziej stosowanych.

Stosowanie kilku peelingów w jednej rutynie wieczornej

Łączenie w jednym wieczorze żelu myjącego z kwasami, toniku AHA, serum z BHA i maski z PHA to częsty scenariusz przy „testowaniu nowości”. Na papierze brzmi jak intensywna kuracja, w praktyce kończy się nadmiernym uszkodzeniem bariery.

Bezpieczniejszy model to: jeden produkt złuszczający na dany wieczór plus cała reszta pielęgnacji nacelowana na nawilżenie i ukojenie. Jeśli pojawia się ochota na eksperymenty, lepiej rotować produkty w skali tygodnia, a nie w jednej aplikacji:

  • poniedziałek – tonik z AHA,
  • środa – serum z PHA,
  • piątek – punktowo BHA na strefę T,
  • pozostałe dni – brak kwasów, tylko nawilżanie.

Takie rozłożenie pozwala ocenić, na co skóra reaguje dobrze, a co ją przeciąża. Gdy w jednym wieczorze aplikowanych jest kilka peelingów, trudno później ustalić winowajcę podrażnienia.

Brak przerw na regenerację bariery

Nawet dobrze tolerowane kwasy wymagają „dni wolnych”. Skóra wykorzystuje je na odbudowę lipidów i cementu międzykomórkowego. Jeśli każdy wieczór to AHA, BHA lub ich kombinacja, po kilku tygodniach pojawia się wrażliwość, której nie było.

Prosty test: gdy po kilku dniach bez kwasów cera wygląda lepiej (mniej czerwieni, mniej uczucia gorąca), to sygnał, że wcześniejszy plan był zbyt intensywny. W takim wypadku warto ustalić limit: np. maksymalnie dwa wieczory złuszczania w tygodniu przy AHA/BHA lub 3–4 przy delikatnych PHA, z obowiązkowymi dniami „regeneracyjnymi” pomiędzy.

Niedostosowanie reszty pielęgnacji do kuracji kwasami

Kwasy nie działają w próżni. To, co nakładane jest „obok” nich, może łagodzić lub nasilać skutki uboczne.

Najczęstsze problemy to:

  • używanie ostrych żeli z SLS/SLES razem z mocnymi kwasami – połączenie zbyt agresywne dla bariery,
  • łączenie peelingów z produktami zawierającymi wysoki procent alkoholu denaturowanego, mentolu, olejków eterycznych,
  • brak kremu nawilżającego, bo „skóra jest tłusta i się świeci” – w efekcie bariera uszkadza się szybciej.

Przy regularnych peelingach chemicznych dobrze sprawdzają się proste kremy z ceramidami, cholesterolem, kwasami tłuszczowymi, skwalanem czy gliceryną. Zamiast pięciu aktywnych serum, jeden produkt złuszczający i dwie-trzy solidne „bazy” kojąco-nawilżające.

Kobieta w SPA podczas zabiegu pielęgnacyjnego twarzy
Źródło: Pexels | Autor: Arina Krasnikova

Jak wprowadzić kwasy AHA, BHA i PHA krok po kroku?

Ustalanie punktu wyjścia: analiza aktualnej skóry

Zanim do rutyny dołączony zostanie pierwszy kwas, sensowne jest krótkie „sprawdzenie stanu wyjściowego”. Pomagają pytania:

  • Czy skóra ma objawy trwającego podrażnienia (pieczenie, swędzenie, liczne zadrapania, świeże ranki)?
  • Czy w ostatnich tygodniach włączone były retinoidy, wysoka dawka witaminy C, zabiegi typu mikrodermabrazja, mocne peelingi w gabinecie?
  • Czy cera jest raczej „gruba”, z licznymi zaskórnikami, czy cienka, z widocznymi naczynkami i częstym rumieniem?

Jeśli odpowiedzi wskazują na już mocno obciążoną skórę, rozsądniej jest rozpocząć od PHA w kremie lub esencji. Przy cerze grubszej, łojotokowej, bez widocznych uszkodzeń – baza z BHA plus okazjonalne AHA będzie najczęściej dobrym pierwszym krokiem.

Metoda „2–2–2” dla początkujących

Dla osób, które nigdy wcześniej nie korzystały z kwasów, wygodnym schematem bywa prosty protokół:

  • 2 tygodnie – stosowanie wybranego kwasu (np. PHA lub BHA 1–2%) tylko 2 razy w tygodniu,
  • 2 dni przerwy po każdej aplikacji – wyłącznie łagodna pielęgnacja bez innych mocnych składników.
Może zainteresuję cię też:  Historia chemii kosmetycznej – od Kleopatry po nowoczesne laby

Po tych pierwszych dwóch tygodniach ocenia się skórę. Jeżeli nie ma rumienia, łuszczenia ani wzmożonego pieczenia, można delikatnie zwiększyć częstotliwość (np. 3 wieczory w tygodniu). Gdy natomiast pojawia się dyskomfort, sygnał jest prosty: aktualny poziom intensywności to maksimum, którego nie należy przekraczać.

Zmiana jednego parametru naraz

Przy pracy z kwasami dobrze sprawdza się zasada: w danym okresie zmieniany jest tylko jeden element – albo stężenie, albo rodzaj kwasu, albo częstotliwość. Łączenie wszystkich zmian naraz utrudnia obserwację.

Przykładowo, jeżeli ktoś używał przez miesiąc kwasu migdałowego 5% raz w tygodniu i chce „mocniej”, ma trzy główne ścieżki:

  • zostać przy 5%, ale stosować 2 razy w tygodniu,
  • sięgnąć po 10%, ale wciąż raz w tygodniu,
  • dołączyć BHA punktowo, pozostawiając AHA bez zmian.

Najbezpieczniejsze jest wybranie jednego z tych kroków, a nie kombinowanie wszystkiego na raz – to mniejsza szansa na nagłe, silne podrażnienie.

Testowanie miejscowe i obserwacja 48-godzinna

Przy wrażliwych cerach lub nowych, mocniejszych formułach dobrym nawykiem jest test płatkowy. Niewielką ilość produktu nakłada się na ograniczony obszar – np. za uchem lub przy linii żuchwy na bok twarzy – i obserwuje przez dwie doby.

Jeśli w tym czasie nie pojawia się intensywny rumień, obrzęk, pieczenie czy wysyp drobnych krostek, produkt zwykle nadaje się do użycia na szerszym obszarze. Gdy reakcja jest wyraźnie negatywna, lepiej zatrzymać się na łagodniejszych opcjach zamiast „oswajać” skórę na siłę.

Kwasy a inne aktywne składniki – praktyczne łączenia i ograniczenia

Kwasy i retinoidy

Połączenie kwasów z retinoidami (retinol, retinal, tretinoina) może przynieść wyraźne efekty przeciwtrądzikowe i przeciwstarzeniowe, ale też bardzo szybko przeciążyć skórę. Sprawdza się tu kilka reguł:

  • na początku nie stosować kwasów i retinoidów w ten sam wieczór – zamiast tego rozdzielić je w harmonogramie tygodnia,
  • jeśli skóra dobrze znosi oba typy składników, można sięgnąć po schemat „sandwich”: cienka warstwa kremu nawilżającego, retinoid, znów krem – a kwas w inny dzień,
  • silne AHA (glikolowy w wysokim stężeniu) lepiej zostawić na te okresy, gdy retinoid jest odstawiony lub używany bardzo rzadko.

Przykład z praktyki: osoba na tretinoinie 2–3 razy w tygodniu często toleruje tylko delikatne PHA lub niskie migdałowe raz na tydzień, przy dużym nacisku na ceramidy i nawilżanie. Większość mocnych AHA w takiej kuracji to zwykle „za dużo naraz”.

Kwasy i witamina C

Witamina C w stabilnych formach (np. ascorbyl glucoside, ascorbyl tetraisopalmitate) zwykle lepiej dogaduje się z kwasami niż klasyczny kwas askorbinowy w wysokim stężeniu i niskim pH. Zestawienie silnego, niskopH AHA wieczorem i 20% kwasu askorbinowego rano potrafi dać skórze w kość.

Jedno z rozsądnych rozwiązań to:

  • poranek – łagodniejsza witamina C (lub jej stabilna pochodna) + SPF,
  • wieczór – w wybrane dni kwasy, w pozostałe kojąca pielęgnacja.

Osoby z cerą bardzo wrażliwą często korzystają z prostszego układu: albo kwas w danym okresie, albo mocna witamina C – nie wszystko naraz.

Kwasy i niacynamid

Niacynamid w rozsądnych stężeniach (około 2–5%) bywa dobrym „partnerem” dla kwasów: wzmacnia barierę, łagodzi rumień, reguluje wydzielanie sebum. Problem zaczyna się przy preparatach zawierających 10% i więcej, szczególnie gdy nakładane są na świeżo „odkwaszoną” skórę.

Jeżeli pojawia się pieczenie po takim duecie, lepszym wyjściem jest:

  • traktowanie niacynamidu jako składnika codziennego, a kwasów – okazjonalnego,
  • albo stosowanie niacynamidu rano, a kwasów wyłącznie w wybrane wieczory.

Kwasy PHA szczególnie dobrze łączą się z niacynamidem w łagodnych, „buforowanych” formułach – esencjach lub lekkich lotionach.

Kwasy i produkty z retinolem roślinnym (bakuchiol, retinaldehyd roślinny)

Bakuchiol i inne „łagodniejsze” alternatywy dla retinolu często są reklamowane jako bezpieczne z każdym aktywem. W praktyce skóra nadal ma swoje granice. Przy mieszaniu bakuchiolu z AHA/BHA również warto zachować zasadę rozdzielania dni – np. bakuchiol co drugi wieczór, kwasy 1–2 razy w tygodniu, z obserwacją, czy nie pojawia się przewlekły rumień.

Domowe peelingi z AHA, BHA i PHA a zabiegi gabinetowe

Różnice w stężeniach i pH

Przy produktach profesjonalnych kluczowe są nie tylko same stężenia, ale też pH i czas kontaktu ze skórą. W domu dostępne są zwykle peelingi o:

  • niższych stężeniach (często do 10–15% AHA, 1–2% BHA, 3–10% PHA),
  • wyższym, bardziej „buforowanym” pH, co redukuje ryzyko poparzeń chemicznych,
  • formułach typu „leave-on” – pozostawianych na skórze bez zmywania lub zmywanych po kilku minutach.

W gabinetach dermatologicznych i kosmetologicznych stosuje się znacznie wyższe stężenia i niższe pH, przy ściśle kontrolowanym czasie działania i neutralizacji. Tego typu zabiegi nie mają swojego odpowiednika w domowych maskach i tonikach, nawet jeśli nazwa kwasu jest ta sama.

Kiedy sięgnąć po domowe produkty, a kiedy po zabieg?

Domowe peelingi sprawdzają się w łagodnych i umiarkowanych problemach: szara cera, drobne zaskórniki, płytkie ślady po trądziku, pierwsze zmarszczki. Regularność jest tu kluczem – lepszy delikatny kwas kilka miesięcy niż jeden agresywny zabieg „na raz”.

Profesjonalne peelingi chemiczne rozważa się, gdy:

  • na skórze obecne są głębsze blizny potrądzikowe lub rozległe przebarwienia,
  • domowa pielęgnacja przynosi tylko minimalne efekty mimo systematyczności,
  • trądzik jest nasilony, z licznymi zmianami zapalnymi i wymaga prowadzenia przez dermatologa.

W takich sytuacjach AHA, BHA czy PHA używane w domu powinny stanowić raczej „podtrzymanie” terapii ustalonej z lekarzem niż samodzielną, intensywną kurację.

Łączenie pielęgnacji domowej z gabinetową

Przy planowaniu zabiegów gabinetowych dobrze jest „wyciszyć” rutynę domową na kilka dni przed wizytą – odstawić mocniejsze kwasy, retinoidy, wysokie dawki witaminy C i zadbać o nawilżenie. Po peelingu profesjonalnym zwykle dostaje się konkretne zalecenia, których warto się trzymać, nawet jeśli domowe nawyki są inne.

Typowy schemat po zabiegu to kilka–kilkanaście dni bez dodatkowych kwasów (w zależności od mocy peelingu), z prostą pielęgnacją i obowiązkowym SPF. Dopiero później wraca się do domowego AHA/BHA/PHA, często w łagodniejszej konfiguracji niż przed zabiegiem.

Bezpieczne praktyki stosowania kwasów w dłuższej perspektywie

Sezonowość stosowania AHA, BHA i PHA

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czym różnią się kwasy AHA, BHA i PHA w peelingach chemicznych?

Kwasy AHA są rozpuszczalne w wodzie i działają głównie na powierzchni naskórka – wygładzają, rozjaśniają i przyspieszają odnowę komórek. BHA są lipofilowe (rozpuszczalne w tłuszczach), dzięki czemu wnikają w pory i lepiej radzą sobie z zaskórnikami oraz trądzikiem. PHA mają największe cząsteczki, działają najłagodniej, dodatkowo nawilżają i wykazują właściwości antyoksydacyjne.

W praktyce AHA lepiej sprawdzają się przy wygładzaniu i rozjaśnianiu skóry, BHA – przy cerze trądzikowej i zanieczyszczonej, a PHA – przy skórach wrażliwych, naczynkowych lub z zaburzoną barierą.

Jaki kwas wybrać do cery trądzikowej: AHA, BHA czy PHA?

Przy typowej cerze tłustej, z licznymi zaskórnikami i stanami zapalnymi, zwykle najlepszym wyborem jest BHA, czyli kwas salicylowy. Dzięki rozpuszczalności w tłuszczach wnika w głąb porów i pomaga rozpuścić czopy łojowo-rogowe, a jednocześnie działa przeciwzapalnie.

Jeśli trądzikowi towarzyszy cienka, wrażliwa skóra ze skłonnością do rumienia, często lepiej sprawdza się łagodniejszy kwas migdałowy (AHA) lub PHA, które będą mniej drażniące, a nadal poprawią teksturę skóry i ograniczą zaskórniki.

Które kwasy AHA są najlepsze na przebarwienia i nierówny koloryt?

Najsilniejsze działanie rozjaśniające i wyrównujące koloryt mają zazwyczaj kwasy glikolowy i mlekowy. Kwas glikolowy, ze względu na najmniejszą cząsteczkę, najbardziej intensywnie penetruje naskórek i skutecznie przyspiesza wymianę komórek, co pomaga w redukcji przebarwień posłonecznych i pozapalnych.

Kwas mlekowy działa nieco łagodniej, ale również rozjaśnia, a dodatkowo poprawia nawilżenie, co jest korzystne przy cerach suchych i odwodnionych. W praktyce często stosuje się mieszanki kilku AHA, aby połączyć efekt złuszczający, rozjaśniający i nawilżający.

Czy kwasy AHA nadają się do cery wrażliwej i naczynkowej?

Kwasy AHA mogą być problematyczne dla cer bardzo wrażliwych i naczynkowych, szczególnie w wysokich stężeniach i przy niskim pH. Mała cząsteczka kwasu glikolowego często okazuje się zbyt drażniąca na start. Bezpieczniejszym wyborem są zwykle kwas mlekowy lub migdałowy w niższych stężeniach oraz łagodniejsze formuły typu serum „leave-on”.

Przy skórze wybitnie reaktywnej często jeszcze lepszą opcją są PHA, które dzięki dużym cząsteczkom działają wolniej, delikatniej, jednocześnie nawilżając i wspierając barierę naskórkową.

Jakie stężenie kwasów AHA jest bezpieczne do stosowania w domu?

Dla większości osób zaczynających przygodę z AHA bezpieczne są stężenia około 5–10%. Taki poziom zwykle zapewnia widoczny efekt wygładzenia i rozświetlenia, przy relatywnie niskim ryzyku silnego podrażnienia (o ile produkt ma sensownie dobrane pH i jest używany z odpowiednią częstotliwością).

Peelingi powyżej 15–20% AHA, zwłaszcza przy bardzo niskim pH, niosą już znacznie większe ryzyko uszkodzenia bariery naskórkowej, pieczenia i długotrwałego rumienia. Domowe „mieszanie” wysokich stężeń bez kontroli pH i bez neutralizacji jest niezalecane – lepiej sięgać po gotowe formulacje lub zabiegi profesjonalne.

Czy taki sam procent AHA i BHA oznacza podobną „moc” peelingu?

Nie, ten sam procent AHA i BHA nie oznacza tej samej agresywności działania. AHA i BHA różnią się rozpuszczalnością, wielkością cząsteczki i powinowactwem do sebum, dlatego inaczej penetrują skórę i inny jest profil ich działania oraz potencjał drażniący.

Przykładowo 10% kwasu glikolowego i 2% kwasu salicylowego to zupełnie różne „intensywności” – salicylowy, mimo niższego procentu, działa głębiej w porach, a glikolowy mocniej na powierzchni naskórka. Zawsze trzeba brać pod uwagę nie tylko procent, ale także rodzaj kwasu, pH preparatu i czas kontaktu ze skórą.

Najbardziej praktyczne wnioski